home

Scenka z filmu na płycie DVD. Lotnisko w Kijowie. Évora przechodzi obok uśmiechniętych stewardess. „Portugalia? - pada pytanie. Pieśniarka odwraca się „Nie, Cabo Verde”. Podobnie jest w jej piosenkach.

Często kabowerdyjskie morny niesłusznie określa się mianem fado, a muzykę Cesárii -portugalską lub latynoską. A tymczasem większość swych piosenek Cesária śpiewa w „crioulo”, swym rodzinnym języku, kreolskim z wyspy Sâo Vicente, archipelagu Wysp Zielonego Przylądka.

To ważne, bo o ile Cesária będzie jeszcze nieźle rozumiana na oddalonej o godzinę drogi stateczkiem wyspy Santo Antao czy Sao Nicolau, czyli na Wyspach Zawietrznych, to na pozostałych, także w stolicy Cabo Verde, Praia, będzie już naprawdę trudno. A więc właściwie jak to jest?

To, co potocznie nazywa się „crioulo”, czyli kreolskim z Cabo Verde jest wynikiem asymilacji języka portugalskiego przez niewolników, przewiezionych przez Portugalczyków z afrykańskiego interioru, którzy jednak w dużym stopniu zdołali zachować własny język i kulturę, a na przestrzeni wieków, nawet je rozwijać, oczywiście mimo poważnych restrykcji i zakazów kolonizatorów.

Crioulo jest więc lingwistyczną mieszanką portugalskiego i narzeczy afrykańskich, języka białych panów i czarnych niewolników. Odległości między wyspami i świadoma polityka kolonizatorów spowodowała znaczne odseparowanie się mieszkańców poszczególnych wysp, a co za tym idzie duże różnice językowe. Kreolski z Cabo Verde

Im dalej na południe, ku Wyspom Podwietrznym, Maio, Brava i Santiago, język kabowerdyjski wykazuje silniejsze wpływy narzeczy afrykańskich. Na Wyspach Zawietrznych, a zwłaszcza w bardzo kosmopolitycznym Mindelo, skłania się bardziej ku portugalskiemu. Historia sprawiła również, że obecne są także naleciałości języka angielskiego. Na Santo Antão natomiast cudzoziemcowi łatwiej jest się porozumieć po francusku.

Uniwersalnym językiem jest jednak sama muzyka. Choć gitarzysta Cesárii pochodzi z Santiago problemów z porozumieniem się na scenie nie ma. Nie ma ich także publiczność, choć w większości w ogóle nie rozróżnia, ani nie rozumie języka, w którym śpiewa Cesária. I na tym polega geniusz tej muzyki i jej popularność w świecie, w którym, wydawałoby się, przebić się może jedynie muzyka anglojęzyczna.

Crioulo przeważa na płytach Cesárii od samego początku. Od pierwszych nagrań, przez niewydaną w wersji CD w Polsce płytę Cabo Verde ( piękne Regresso i bardzo popularna Angola ) , aż do ostatniej Voz d’Amor. Nie tylko muzyce, ale właśnie kreolskiemu z Sao Vicente morny Cesârii zawdzięczają swój niepowtarzalny urok i melodyjność.

 Ale kreolski , tak jak całe Cabo Verde, zawdzięcza też coś Cesárii. Dzięki niej stał się ważny, wyszedł z cienia, przestał być jakimś tam dialektem małego, zapomnianego przez Boga i ludzi kraju. Niedawno został uznany językiem narodowym Wysp Zielonego Przylądka.  Uzyskał, obok języka portugalskiego, status języka oficjalnego kraju i ma wejść do programu nauczania we wszystkich kabowerdyjskich szkołach. No właśnie, ma wejść. I w tym cały kłopot: który kreolski ma być obowiązkowym przedmiotem ? Ten z Barlavento czy Sotavento? I na których wyspach? No i konflikt gotowy. Zresztą nie tylko lingwistyczny. Dla mieszkańców stołecznej Santiago sukces Cesárii to pewna zadra na muzycznej ambicji. Dlatego we wszystkich rozmowach zdecydowanie dają prymat muzykom i gatunkom ze swoich stron.  

 Jednak jednemu nie mogą zaprzeczyć. Muzyka nie tylko łagodzi obyczaje, ale i otwiera również wiele drzwi. Nawet te najcięższe, zamknięte przez trudną historię. Niektóre jednak najpierw trzeba uchylić, a zrobić to mogą tylko wybrańcy. Dla Cabo Verde i języka kreolskiego wybrańcem była i jest z pewnością Cesária Evora.

fot. Podręcznik "Mówimy po kreolsku z Cabo Verde", Nicolasa Quinta. Dotyczy wersji kreolskiego z Santiago.