home


 

Trisuli Nepal

  No nie! Chyba się przesłyszałam! Rafting? Zapiekany ryż, pracowicie nabrany na pałeczki spada mi z powrotem na talerz. Kelner nawet się nie uśmiechnął. Przyzwyczajony. Patrzę na pozostałe dwie przedstawicielki słabej płci w wyprawie. "Ja nie umiem pływać!" "No i co z tego? My też nie!" Panowie jak jeden mąż wyraźnie zapalają się do pomysłu. Oburzona rzucam pilotce pytające spojrzenie. Anka  milczy. Zastanawia się.  ( fot. Nasze pierwsze metry na Trisuli)

 Ja wiem jedno: wybierając sie na tramping po Indiach i Nepalu i wertując wszelkie dostępne przewodniki z czystym sumieniem pomijałam rozdziały zatytuowane "rafting", czyli spływ pontonem po górskich rzekach. Nepal to dla mnie królestwo gór, a taplania się w wodzie, zwłaszcza głębokiej w ogóle nie brałam pod uwagę. Moje pływackie umiejętności pozwalają mi nie utopić się przez pewien czas od momentu wpadnięcia do wody, ale na tym koniec. Poza tym w programie wędrówki nie było mowy o żadnym spływie, więc będę protestować,  nie mam najmniejszej ochotu utopić się nie zobaczywszy celu całej wycieczki czyli dziesiątego ośmiotysięcznika ziemi, Annapurny ( fot. sztuka Newarów).  

powrót 1 2 3 4 5

Aktualny PageRank strony e.sieradzinska.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO